cannabis

Medyczna marihuana

1 listopada 2017 w życie weszły przepisy pozwalające na przepisywanie na receptach leków zawierających w swoim składzie medyczną marihuanę oraz jej przetwory, ekstrakty oraz syntetyczne związki jakie zawiera marihuana. Jednocześnie posiadanie tych leków stało się w Polsce legalne. Z pewnych jednak względów wydaje mi się, że uchwalona ustawa powinna nazywać się ustawą o niedostępności marihuany. Dlaczego? O tym poniżej – zapraszam!

Co zawiera marihuana?

Na początek trochę teorii. W konopiach innych niż włókniste znajdziemy całą gamę różnych związków chemicznych, a wśród nich około 113 kannabinoidów – czyli związków działających na receptory kannabinoidowe w naszym organizmie. To głównie one odpowiadają za dobroczynną moc marihuany. Są to związki regulujące wzajemnie swoje działanie. Takie bogactwo związków czynnych obecne jest tylko w suszu i jego przetworach. Leki gotowe, zawierające wyciągi z konopi lub związki zawarte w konopiach, ale wyprodukowane przez człowieka, ograniczają się jednak do dwóch podstawowych i najlepiej przebadanych związków – THC i CBD. THC odpowiada za działanie psychoaktywne, a CBD odpowiada za modulowanie działania THC tak, aby uniknąć zbyt silnego działania psychoaktywnego. Samo CBD również posiada dobroczynne działanie farmakologiczne w wielu różnych chorobach, ale o tym innym razem.

To nie tylko palenie…

Jeżeli ktoś myśli, że aby podać medyczną marihuanę konieczne jest wypalenie skręta i „zjarany” pacjent traci kontakt z rzeczywistością, ma narkotyczne wizje i nie może zapanować nad swoim ciałem to jest w sporym błędzie. Nic bardziej mylnego! Medyczna marihuana może być podawana praktycznie każdą możliwą drogą np. przez picie nalewek, wdychanie par, palenie, jedzenie, połykanie kapsułek, ssanie tabletek, drogą przezskórną (plastry transdermalne), rozpylanie na skórze. Tak jak ze stosowaniem każdego leku, używanie preparatów marihuany wiąże się z możliwością wystąpienia działań niepożądanych. Obejmują one niestety zaburzenia świadomości, nadmierną ekscytację, senność, zaburzenia pamięci… Jest tego całkiem sporo, ale po przyzwyczajeniu się do działania preparatu często możliwe jest normalne funkcjonowanie oraz np. jazda samochodem. Wszystko zależy od organizmu i tolerancji leku. Związane jest to z kombinacją substancji leczniczych oraz odpowiednim dawkowaniem co zapewnia bezpieczeństwo terapii. Sporo badań przeprowadzono już na marihuanie i wykazano bardzo szerokie jej zastosowanie w medycynie. Marihuana:

  • Zmniejsza ból ostry, przewlekły i neuropatyczny
  • Zmniejsza spastyczność mięśni w stwardnieniu rozsianym
  • Zmniejsza częstotliwość napadów migrenowych
  • Zwiększa apetyt, w związku z tym z powodzeniem można ją stosować u chorych na anoreksję, chorych na HIV/AIDS,
  • Poprawia jakość snu
  • Zmniejsza tiki w zespole Tourette’a
  • Zmniejsza dyskinezje w chorobie Parkinsona
  • Działa przeciwwymiotnie np. w trakcie terapii przeciwnowotworowej
  • Działa przeciwlękowo
  • Zmniejsza częstotliwość napadów padaczkowych
  • Poprawia jakość życia w chorobie Crohna i chorobach zapalnych jelit
  • Obniża ciśnienie śródgałkowe w jaskrze

Wszystko pięknie, ładnie, a jednak…

Nic nam po wszystkich dobrodziejstwach, skoro nie ma na polskim rynku żadnej firmy, która prowadzi obrót takimi substancjami. Żadnego dostępnego preparatu. Dopiero od niedawna dostępne są druki pozwalające zarejestrować obrót marihuaną i jej preparatami. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (ufff….) ma aż 210 dni na rozpatrzenie wniosków o rejestrację. W przypadku preparatów, które są już zarejestrowane w krajach Unii Europejskiej można tę procedurę skrócić do 90 dni. Terminy dotyczą sytuacji, gdy Urząd nie będzie miał żadnych zastrzeżeń co do złożonego wniosku.

A może import docelowy?

Innym sposobem, aby dostać preparaty zawierające konopie to tzw. import docelowy. Dzięki tej procedurze jesteśmy w stanie „ściągnąć” lek z innego kraju, gdzie jest już zarejestrowany i dopuszczony do obrotu. Ministerstwo Zdrowia zastrzega, że wnioski rozpatruje w ekspresowym tempie, nawet w 3 dni. Procedura ta jest jednak niemal karkołomna… Z doświadczenia wiem, że podjęcie decyzji trwa tak długo jak tylko to możliwe. Maksymalnie przewidziany ustawowo czas to miesiąc… Kiedy już otrzymamy podpisany przez jego ekscelencję Ministra wniosek idziemy do apteki dopytać o cenę leku. I tu kolejne zdziwko. Okazuje się, że miesięczna terapia to minimum kilka tysięcy złotych. Czy kogoś w Polsce, kto jest schorowany, od lat wydaje niemałe pieniądze na leki, rehabilitacje stać jeszcze na wydanie takich pieniędzy? Do wniosku o import docelowy leku zza granicy dołączony jest druk – prośba o zwrot kosztów sprowadzanego preparatu, ale nie spodziewajcie się zgody Ministerstwa. W imporcie docelowym można sprowadzić preparaty Sativex, Bedrica, Bediol, Bedrocan i Marinol.

Problem tkwi w recepcie…

Ministerstwo twierdzi, że każdy lekarz, nawet lekarze rodzinni mogą przepisywać te preparaty. Jest jednak pewien problem. Nie każdy lekarz dysponuje specjalnym drukiem recepty na preparaty o działaniu odurzającym, do których zaliczona została marihuana. Chodzi o dawne różowe recepty – Rpw. Druki te posiadają głównie lekarze specjaliści z dziedziny neurologii, specjaliści od leczenia przewlekłego bólu czy lekarze działający w hospicjach. W przychodni podstawowej opieki zdrowotnej mało kto ma takie recepty.

Zmiany w aptece

Wchodząca w życie ustawa dotknęła także powoli wymierającą dziedzinę jaką jest receptura apteczna. Lekarze będą mogli przepisać na recepcie (tej specjalnej) „lek do zrobienia” zawierający np. olej z konopi lub suszone ziele. I tu pojawia się kolejny problem. Żaden farmaceuta, który studiował w Polsce nie potrafi wykonać tych leków – nikt nas tego nie uczył, nie ma podręczników z receptury leków z konopi. Konieczne jest przeprowadzenie szkoleń dla farmaceutów z tego zakresu.

Leki recepturowe są refundowane i w zakładce o refundacji leków nie pojawiła się, żadna nowa informacja o tym, żeby z lekami recepturowymi zawierającymi konopie miałoby być inaczej. Powinny one podlegać opłacie ryczałtowej czyli aktualnie 10 zł za porcję leku. Swoją drogą, ciekawe czy pojawi się nowa postać leku np. skręt/gibon… 😉 W aptekach niestety nie znajdziemy jeszcze potrzebnych surowców ponieważ, tak jak normalne leki, muszą przejść procedurę rejestracyjną. Przybliżony czas pojawienia się surowców w aptekach to mniej więcej rok. Co boli najbardziej – hurtownie farmaceutyczne będą musiały sprowadzać surowce zza granicy. A przecież można założyć polską plantację pod skrzydłami ekspertów od ziół – Herbapolu czy Kawonu, a wszystko zostanie „w rodzinie”. Obniżyłoby to cenę i poprawiło dostępność dla hurtowników i pacjentów.

Krok do przodu i dwa kroki w tył…

Ustawa generalnie wywołała szum medialny i szum w głowach pacjentów, którzy naprawdę potrzebują pomocy.  Zamiast samemu produkować i eksportować, będziemy narażeni na wygórowane ceny surowców i leków gotowych z Holandii lub Kanady oraz długi czas oczekiwania na dostawy. Najbardziej zdesperowani pacjenci już trafiają do aptek z nadzieją, że preparaty, które mogą okazać się pomocne są dostępne w sprzedaży i wystarczy wypisana recepta od lekarza. Niestety rzeczywistość jest zgoła inna. Chyba nie do końca tak to sobie wyobrażaliście…

Poniżej próbka możliwości medycznej marihuany w chorobie Parkinsona.

Pozdrawiam,
Pan Paszczak

 

 

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5193087/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1772142/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23187140
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22586334
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26325482
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26749285
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25337447

Zapraszam do komentowania