Dropingo – hit czy kit?

Całkiem niedawno w telewizji, internecie i w aptekach pojawił się nowy produkt mojej ulubionej firmy. Ma być lekarstwem na wiecznie niedomyte zęby dzieciaków. Chodzi oczywiście o Dropingo firmy Aflofarm. Dzięki wspaniałemu płynowi dziecko ma nabrać ochoty to dokładnego zmywania zabarwionego na niebiesko osadu i płytki nazębnej. Mycie zębów to przecież taka fantastyczna zabawa…  Czym jest Dropingo i ile prawdy jest w reklamie?

Co zawiera Dropingo?

Rzut oka na skład i… w wychodzi na to, że nie ma tu nic szczególnego:

Aqua – Woda
Sodium benzoate  konserwant – benzoesan sodu – doczytaj tu
Potassium Sorbate
konserwant – sorbinian potasu – doczytaj tu
Parfum – aromat owocowy, nie wiadomo jaki, ale sztuczny
Polisorbate 80 – związek powierzchniowo czynny
Sucralose – słodzik
CI 42090 tajemniczy składnik!
Citrus Acid – kwas cytrynowy

Czym jest składnik ukryty za pod tajemnym kryptonimem CI 42090 ? No tak… Dropingo ma barwić osad nazębny na niebiesko. To właśnie niebieski barwnik odpowiedzialny za działanie tego kosmetyku – ponieważ producent zarejestrował Dropingo jako kosmetyk. CI 42090 to barwnik spożywczy – błękit brylantowy FCF. Z barwnikiem tym spotkaliśmy się już w moim wpisie na temat barwników żywności w tym miejscu.  Wykorzystuje się go do barwienia słodyczy – lizaków, galaretek, żelków i lodów.

Jest to jeden z barwników żywności, który swoją strukturą chemiczną przypomina salicylany – związki podobne do aspiryny. W związku z tym może wywoływać objawy astmy i alergii u osób uczulonych na salicylany. „Co Pan wymyślasz?…. Panie Paszczak… przecież nikt nie mówi o piciu Dropingo…”

Już odpowiadam i jednocześnie muszę Was zmartwić… Barwnik zawarty w Dropingo wchłania się przez skórę, a także przez błonę śluzową jamy ustnej i języka.

W związku z tym regularne stosowanie tego barwnika na błony śluzowe jest niewskazane.

Producent ostrzega konsumenta przez zastosowaniem, że przeciwwskazaniem jest alergia na składniki kosmetyku, ale dlaczego ukrywa go pod postacią trudno zrozumiałego kodu. Rozumiem, gdyby umieścił go w składzie jako E 133 lub napisał po prostu, że produkt zawiera błękit brylantowy FCF, to jakiś bardziej rozgarnięty rodzic małego alergika zauważy o co chodzi. 

Badania nad tym barwnikiem wykazały genotoksyczny i cytotoksyczny wpływ na hodowle ludzkich limfocytów. U myszy dawki barwnika powodowały zmiany w ich zachowaniu. Daleki jestem od paniki, ale wyniki badań dają do myślenia. W Europie stosowania tego barwnika zabroniła Szwajcaria.

Pierwsze wrażenie?

Ja jeszcze nie miałem okazji spróbować tego „cudeńka”, ale udało mi się zebrać pierwsze opinie na temat jego zastosowania przez dorosłą osobę. Generalnie produkt barwi płytkę nazębną kiepsko lub prawie wcale. Niezależnie od zastosowanej metody (można podać koncentrat bezpośrednio do „paszczy” lub rozcieńczyć z niewielką ilością wody i rozprowadzić płucząc jamę ustną). Świetnie radzi sobie za to z barwieniem ust i języka. Plamy są czasem na tyle dotkliwe, że „nie chcą zejść na następny dzień”. Jeżeli jesteś rodzicem małego łobuza – licz się z tym, że wszystko w koło będzie niebieskie. 

Jak dziecko zareagowało na Dropingo?

Produkt zadziałał na dziecko tak jak każda nowinka. Na początku kilka razy – ogromny entuzjazm, a później i tak trzeba je nakłaniać do regularnego szczotkowania zębów niezależnie od tego czy z barwieniem zębów czy bez.

Podsumowanie

Produkt nie jest niczym nowym na rynku. Od lat dostępne są podobne preparaty w postaci tabletek do rozgryzania i żucia firm specjalizujących się w higienie jamy ustnej. Omawiany produkt jest po prostu szeroko reklamowany przez firmę, która stawia na marketing.

Zgodnie z opinią osób stosujących produkt jest średniej jakości i nie spowoduje rewolucji w myciu zębów u dzieci.

Mnie, jako osobę dociekliwą zawiódł opis składu, który mógłby zawierać dokładny opis tego co jest w środku. Przydałoby się jasne ostrzeżenie dla alergików, astmatyków.

Ze względu na zawartość barwnika, który wchłania się przez błony śluzowe i skórę zrezygnowałbym z podawania go swojemu dziecku, tym bardziej, że istnieją doniesienia o jego szkodliwości. 

Produkt ma na celu zwiększenie chęci szczotkowania zębów u dzieci… Czy nie ma innej metody niż barwienie płytki nazębnej? A gdyby tak po prostu umyć zęby razem z dzieckiem? Wykorzystać autorytet i pokazać, że mycie zębów jest wporzo?

Mnie testy czekają w przyszłym tygodniu. Dam Wam znać jak moje wrażenia.

Pozdrawiam,
Pan Paszczak

 

Źródła:

http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0278691512007727
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25553699
http://onlinelibrary.wiley.com/wol1/doi/10.1002/bdrb.21029/full
http://dropingo.pl/

Obrazek: www.aflofarm.com.pl/Produkty,act,product,ref,index,id,2371

 

One comment

  1. Dobrze Paszczaku, że zwracasz uwagę na konserwanty wchodzące w skład tego suplementu. Dzisiaj łatwo nabrać klientów, że przecież potrzebują suplementów i sprzedać potencjalnie szkodliwy produkt. Niestety dzisiaj suplementy łyka się jak cukierki – reklamy nas wręcz bombardują preparatami na wszystkie dolegliwości.

Zapraszam do komentowania