Lepiej kupić lewoskrętną czy prawoskrętną witaminę C?

„Poproszę witaminę C. Tylko, czy aby na pewno jest ona lewoskrętna?”
Takie pytanie słyszę wielokrotnie w aptece. Pora rozwiać rozrastający się do granic możliwości mit o formie witaminy C. Nie będę ukrywał, ale mam wrażenie, że brakuje tu wyjaśnienia Pana Jerzego Zięby w publikacji „Ukryte Terapie” oraz w szeregu wywiadów dostępnych w internecie. Wydaje mi się, że pacjentom należy się kilka słów wyjaśnienia o co chodzi z tą witaminą. Nie byłbym sobą, gdyby ten post nie znalazł się u mnie na blogu.

Witamina C to kwas L-(+)-askorbinowy. Co wynika z tego zapisu?
Litera „L” w nazwie oznacza, że jeżeli narysujemy wzór chemiczny witaminy C to w dużym uproszczeniu po lewej stronie będzie znajdował się cięższy element wzoru chemicznego. I to wszystko? Tak to wszystko… Litera L nie oznacza tak naprawdę nic szczególnego. Jest to tak zwana konfiguracja Fishera – układ cząsteczki chemicznej narysowanej na papierze. 
 
Pan Fisher oznaczył miejsca cząsteczki w zależności od tego czy po lewej (L = loevus) czy po prawej (D = dexter) znajduje się kluczowy fragment cząsteczki. I tak mamy np. kwas L-askorbinowy czy aldehyd D-glicerynowy. 
Znak „+” w nazwie oznacza, że cząsteczka jest prawoskrętna. Ale jak? Skąd? Tak, witamina C jest prawoskrętna. Wyznacznikiem tego czy substancja jest prawo- czy lewoskrętna jest miara, w którą stronę skręcane jest światło przepuszczone przez roztwór danej substancji. Służy do tego polarymetr. I tak według pomiarów witamina C skręca światło w prawo od +20.5 do +21.5 stopni. 
W ten sposób powstają wołające o pomstę prawoskrętno-lewoskrętne cudeńka:
 

 

 

Znalazłem kilka aukcji w internecie, gdzie sprzedawcy zapewniają o braku chemii w swoich preparatach, braku jakichkolwiek zanieczyszczeń oraz o stuprocentowej lewoskrętności! Niestety witamina C to chemia w najczystszej postaci, całkowicie prawoskrętna. Jeżeli chodzi o zawartość zanieczyszczeń to preparaty trzeba przebadać.
Zamieszczone zachęcające do zakupu informacje dotyczące skracania czasu trwania przeziębienia i wzmocnienia odporności należy niestety wsadzić między bajki, gdyż nie od dziś wiadomo, że witamina C nie ma na to wpływu. O tym innym razem.
Jak można zaufać sprzedawcy, który nie do końca wie co sprzedaje? Chyba, że korzysta z marketingowego trendu?
Drugą ważną kwestią jest „naturalność” witaminy C. Na pudełkach preparatów można przeczytać, że tylko witamina C pochodzenia naturalnego będzie skuteczna, umniejszając syntetycznej – syntetyzowanej w laboratorium. To kolejny mit. Obie mają dokładnie taki sam wzór chemiczny i obie musiały kiedyś zostać zsyntetyzowane. Ta pochodząca z roślin i ta laboratoryjna musiały powstać drogą syntezy chemicznej. Obie mają takie same wzory chemiczne i takie samo działanie farmakologiczne.
Pamiętajcie, że najzdrowsza i najsmaczniejsza będzie ta witamina C, która będzie podana w postaci owoców i warzyw. Taka witamina C dłużej utrzymuje się we krwi i jest znacznie lepiej przyswajalna od suplementów i proszków. Najcenniejszymi źródłami witaminy C są:
– zielona pietruszka
– dzika róża
– czarne porzeczki
– czerwona papryka
Najlepiej przyjmować te produkty bez obróbki termicznej. Witamina C jest bardzo wrażliwa na ciepło, światło i dostęp powietrza.
Pozdrawiam,
Pan Paszczak

One comment

Zapraszam do komentowania